Article

National Geographic Traveler / Wyspa z wnętrza ziemi

Mimo że geologicznie Islandia jest najmłodszym obszarem w Europie, jej dusza jest bardzo stara. A podziwiając krajobraz, który układa się w surrealistyczne wzory, łatwo uwierzymy w elfy, trolle i magię. Tak jak większość Islandczyków.

Ogień i lód – to elementy, które ukształtowały surowy i piękny krajobraz Islandii. Wyspa została stworzona przez podwodne wulkany wyrastające wśród lodowców. Ich wybuchy poruszają oceaniczną skorupą, a strumienie lawy, miejscami zastygłe jako ciemna bazaltowa pokrywa, gdzie indziej żarzą się tuż pod powierzchnią skutej lodem ziemi. To dzięki wulkanom na Islandii pola lawy sąsiadują z wybuchającymi z sykiem gejzerami, gorące źródła wytryskają wśród języków lodu, a tuż obok surowych bloków skalnych wyrastają archipelagi wulkanicznych wysepek otoczonych turkusową wodą. Nic dziwnego, że właśnie tutaj Juliusz Verne umieścił fabułę swojej powieści Podróż do wnętrza ziemi.

Okazuje się jednak, że groźna Islandia zupełnie inne oblicze pokazuje z lotu ptaka.

– Z samolotu wygląda jak abstrakcyjny obraz – mówi Ragnar Axelsson, autor zdjęć, który dokumentując swą ojczyznę z powietrza, połączył swoje dwie największe pasje: latanie i fotografię. – Większość wyspy jest zupełnie nietknięta przez człowieka. Landmannalaugar i Frostastadavatn, które fotografowałem, to tereny, gdzie ludzie dotarli dopiero na początku XX w. – mówi. Również dziś 60 proc. ogromnej przestrzeni kraju pozostaje niezamieszkane. Przynajmniej nie przez ludzi, bo jak głoszą islandzkie sagi, ukryte wśród skał zatoczki, pokryte śniegiem wzgórza i kratery to siedziby trolli i elfów. – Nie zdziwiłbym się, gdyby istniały naprawdę – śmieje się Axelsson. – Chociaż dla mnie prawdziwą magią jest sam krajobraz – dodaje. – Zdarza się, że wielokrotnie wracam w to samo miejsce, czekając na odpowiednie światło. Przy różnych wysokościach pogoda zmienia się z minuty na minutę, wieje silny wiatr. Zdjęcia z powietrza są trudne do wykonania, ale jestem cierpliwy – mówi Axelsson. Niestety wyspę dotykają skutki globalnego ocieplenia, które widać gołym okiem. Dla Axelssona pokazywanie tego problemu poprzez zdjęcia to misja życia, której poświęcił 30 lat. – Wolność latania sprawia, że bardziej szanuję naturę – mówi fotograf. – Z powietrza widać wyraźnie, jak szybko topnieją lodowce na Islandii. By zdążyć je sfotografować, muszę się naprawdę śpieszyć!