Article

National Geographic Traveler / Obrazy natury

17 krajów, 8 tygodni, 25 000 zdjęć. W trakcie podróży helikopterem między Hamburgiem a Kapsztadem fotograf Michael Poliza odkrył setki twarzy Afryki. I udowodnił, że natura jest niezrównanym artystą.

“Jak by to było? Przelecieć helikopterem z Europy do Republiki Południowej Afryki?” zastanawiał się Stefan Breuer, biznesmen z Frankfurtu. Był rok 2003 a on właśnie sprzedał dobrze prosperującą fimę i miał dużo czasu (i pieniędzy) by realizować marzenia. Od dnia gdy rodzice zabrali go na safari kiedy miał 12 lat, myśl o Afryce nie chciała go opuścić. Fotograf Michael Poliza w drodze na Madagaskar zrobił przystanek w Republice Południowej Afryki i jak twierdzi zakochał się. O tym, że ich drogi się przecięły obaj mowią do dziś – “przeznaczenie”. Poliza od razu podchwycił pomysł Breuera: co prawda miał za sobą podróż jachtem dookoła świata, ale Afryki z powietrza jeszcze nie widział.

Trzy lata później dzień w dzień przez osiem tygodni, które spędzili głównie na pokładzie helikoptera Agusta A109, kontynent nie przestał ich zadziwiać. Każdy wchód słońca, kiedy byli już w powietrzu by uchwycić idealne światło, odsłaniał zjawiskowe krajobrazy – łagodne fałdy najstarszej pustyni świata w Namibii, soczystą zieleń lasów równikowych w Ugandzie, majestatyczne stada słoni maszerujące przez sawannę w Tanzanii, nieustannie zmieniające się widoki złożone z kolorów, wzorów i kształtów, które oglądane z powietrza układały się w kompozycje przypominające dzieło malarza-abstrakcjonisty, ale widoczne przez zaledwie kilka sekund. “Jestem zafascynowany pięknem natury. Na codzień nie mamy możliwości obserwowania tych niesamowitych widoków, bo wyłaniają się gdy się od nich oddalimy, czyli z powietrza”, opowiada fotograf Michael Poliza. “Moim
zdaniem natura jest najlepszym artystą”, dodaje.

Jednak by uchwycić ulotne piękno trzeba pracować szybko, bo światło zmienia się z sekundy na sekundę. Dla odpowiednich kadrów pilot samolotu Roberto Poroli wykonywał w powietrzu prawdziwe akrobacje: “Światło jest kiepskie. Trochę w lewo. Niżej. 200, może 300 metrów?”, krzyczał Poliza wychylając się przez otwarte drzwi maszyny walcząc z wiatrem – i strachem – o idealne ujęcia. Jednak jeszcze większym wyzwaniem był wybór odpowiednieg ujęcia w obliczu nieskończonej różnorodności obrazów jakie miał przed oczami. Jak w rzeczywistości, atmosfera zdjęć zmienia się z ujęcia na ujęcie – “O poranku widzieliśmy z samolotu bezkres pustyni, czerwoną ziemię przy jeziorze Logipi, a wieczorem przed nami lśnił świeży śnieg na Górze Kenia”, opowiadają twórcy projektu.

Fascynująca wizualna podróż przez Afrykę to przede wszystkim hołd dla
niezwykłego piękna, skali i różnorodności tego kontynentu. Podziwiając wzory utkane przez naturę przed milionami lat przestaje dziwić, że to właśnie tam ludzkość rozpoczęła swoją podróż.