Article

National Geographic Traveler / Norwegia – przepis na rybę

Region Møre og Romsdal nie bez powodu nazywany jest Norwegią w miniaturze.

Nie wystarczy zwykły kapok? Zerkam na przemian na kapitana i na leżący na pomoście pomarańczowy kombinezon, który powinnam już mieć na sobie. – Zakładajcie, w przeciwnym razie nie ruszamy – kapitan spogląda na mnie wymownie. Chwilę później nasza czteroosobowa grupa wygląda jak załoga NASA, chociaż przecież nie planowaliśmy lotu na Księżyc, a jedynie 30-minutową przejażdżkę motorówką. W dodatku w jednym z najbogatszych krajów świata.

Ocean jest gładki jak lustro, kiedy w końcu odbijamy z portu w miejscowości Kristiansund, 400 km na północ od Oslo. Mimo że nie wieje, chłodne powietrze, mieszając się z kropelkami morskiej wody, i tak serwuje nam orzeźwiającą kąpiel. Momentalnie robi się zimno, chociaż czuję to tylko na twarzy. – Teraz wiesz, po co ten strój astronauty! Dzięki niemu możecie się cieszyć widokami – śmieje się Nils, nasz przewodnik. Ma rację – chociaż nie jesteśmy na innej planecie, krajobraz jest nieziemski. Zostawiamy za sobą ląd, mijając urocze zatoczki z zacumowanymi przy pomostach żaglówkami, drewniane domy, które na gigantycznych granitowych skałach wyglądają jak kolorowe klocki, a przed sobą mamy już tylko ocean. Tylko i aż. Bo właśnie Ocean Atlantycki przez setki lat budował potęgę tego regionu, który był ważnym punktem handlowym już na szlaku wypraw wikingów, a później w czasach unii hanzeatyckiej.

I podobno wszystko zaczęło się na maleńkiej wysepce o powierzchni zaledwie pół kilometra kwadratowego, która właśnie wyłoniła się przed naszymi oczami. Na litej skale 14 km od lądu stoją drewniane domki w różnych kolorach, które wśród fal obijających się o brzeg wydają się kruche jak pudełka zapałek. A jednak są tu już kilkaset lat: Grip jest najprawdopodobniej najstarszą osadą w całym regionie, a 500 lat temu było również jedną z najbogatszych wiosek rybackich na wybrzeżu. – Wyspa pojawia się nawet na średniowiecznych mapach jako ważne miejsce na morskim szlaku między Bergen i Trondheim, albo Ni-daros i Bjørgvin, według ówczesnego nazewnictwa – opowiada Nils, jednocześnie cumując w przystani Innervågen, w której kiedyś jedna przy drugiej stały łodzie wikingów. – To wikingowie odkryli Grip, póź-niej wyspę przejęli rybacy, którzy osiedlali się tu z rodzinami. W XV w. mieszkało tu aż 400 osób! (…)