Article

National Geographic Traveler / Morscy koczownicy

Badżawowie – ostatni morscy nomadzi – przechowują wiedzę o oceanach, która mogłaby uratować Trójkąt Koralowy. Od kiedy przenoszą się na ląd, a oceany umierają, ta wiedza ginie razem z nimi.

Photo by James Morgan: www.jamesmorgan.co.uk

Wiedza Badżawów o oceanie jest niesamowita, mówi James Morgan, który spędził wiele godzin pod wodą z aparatem, a sam nauczył się indonezyjskiego i nurkowania, żeby być w stanie robić zdjęcia tej społeczności. – Ta wiedza ma odzwierciedlenie w ich kosmologii. Każdy oceaniczny prąd, rafa koralowa i morski pływ ma nazwę i ducha opiekuńczego. Dla nich ocean to żywa istota o wielu obliczach, dodaje
fotograf. – Przez lata Badżawowie byli w stanie współistnieć z oceanem. Gdybyśmy brali z nich przykład i z tym samym szacunkiem podchodzili do mórz, udałoby się je uratować. Wiedza rdzennych ludów o ich środowisku powinna służyć za sposób ratowania ekosystemów, twierdzi Morgan.

Tradycyjna drewniana łódź lepa lepa ma 5 metrów długości i 1.5 metra szerokości. 50-letnia Ibu Diana Botutihe, jako jedna z ostatnich osób na świecie, spędziła na niej niemal całe życie. Tyłu łodzi używa do gotowania, środka do spania, a przodu – do łowienia ryb. – Moim prawdziwym domem jest ocean, mówi z przekonaniem Diana. Tak jak był domem dla całej grupy etnicznej Badżawów, których łodzie od setek lat przemierzały wody między Malezją, Filipinami i Indonezją. To obszar należący do Trójkąta Koralowego, ogromnej połaci oceanu obejmującej około 6.000.000 km ², prawdziwej skarbnicy gatunków: żyje tu około 75% światowych gatunków koralowców, tysiące gatunków wielorybów, rekiny, żółwie i inne ryby rafowe, które są zagrożone wyginięciem. Z tym bogactwem od wieków współistnieją Badżawowie – prawdziwi morscy nomadzi – rodzą się na łodziach a ich podwórkiem są morskie głębiny. Żyją z tego, co dostarcza im ocean: poławiają ryby w tradycyjne sieci i są mistrzami nurkowania – są w stanie zatrzymać oddech na kilka minut i bezbłędnie odróżniają gatunki ryb i roślin, które wydobywają na powierzchnię nabijając je na zrobione ręcznie włócznie

Niestety w ciągu ostatnich lat przy połowach zamiast tradycyjnych technik
coraz częściej używa się cyjanku potasu i dynamitu. Od kiedy rząd wymusił na Badżawach osiedlanie się w przybrzeżnych wioskach, ich byt zależy wielkości połowów. A popyt na gatunki chronione i kluczowe dla istnienia rafy koralowej, w tym graniki i wargacze garbogłowe, zwane również “napoleonami”, jest ogromny.
–To prawdziwe przysmaki w chińskich restauracjach, gdzie niecałe pół kilograma ryby może kosztować nawet 130 dolarów!, mówi Morgan. – 50% tych ryb pochodzi z indonezyjskiego eksportu, dodaje. Niewyczerpany popyt na ryby rafowe jest tak duży, że już zmienił styl życia i praktyki połowów w całym Trójkącie Koralowym.

Dla Ibu Diana Botutihe dzieciństwo na morzu to wspomnienia. Należy do nich wspólne śpiewanie tradycyjnej pieśni Ikiko, której wykonanie zajmuje dwa dni. Jest jedną z niewielu, którzy do dziś znają słowa tego eposu o historii związku Badżawów z oceanem, skarbnicy wiedzy o jego tajemnicach. A wraz z pieśnią w niepamięć odchodzi życie Badżawów oparte na prostej filozofii ‘cari laut’: przemierzania oceanu.