Article

Wysokie Obcasy Extra / Julia Margaret Cameron – Wszystko przez tę nudę

Zapraszała na lunche „poznaną na pokładzie parowca rodzinę, nie pytając nawet o nazwisko. Zapraszała turystę bez kapelusza, którego spotkała na spacerze wzdłuż klifu, żeby wstąpił i wybrał sobie jakieś nakrycie głowy”. Mogła znieść wszystko, z wyjątkiem nudy.

Na Święta Bożego Narodzenia w 1863 roku Julia Margaret Cameron otrzymała prezent od swojej córki i zięcia. Był to nowy wynalazek epoki – aparat fotograficzny. Cameron miała 48 lat.

Przez kolejną dekadę zrobi ponad 1200 fotografii i zostanie jedną z najważniejszych portrecistek epoki. Jako dziecko Imperium Brytyjskiego – Julia Margaret urodziła się 11 czerwca 1915 roku w Kalkucie, nie widziała ograniczeń, których nie dałoby się pokonać. Z wczesnego dzieciństwa została jej znajomość języka hindustani, bliska relacja z rodzeństwem, umiłowanie do curry i otwartość na zjawiska wykraczające poza ustaloną wizję świata. Jej ojciec, James Pattle był oficerem Bengalskiej Służby Cywilnej, matka – Adeline de l’Étang, oprócz arystokratycznego pochodzenia, słynęła z urody. Ta ostatnia przechodziła w jej rodzinie z pokolenia na pokolenie, czego dowodem był także wygląd sześciu z siedmiu córek państwa Pattle. I kiedy najmłodsza, Virginia, „była oblegana na ulicach i uwielbiana w odach” do tego stopnia, że robiąc zakupy przy Oxford Street musiała wymykać się ze sklepów tylnym wyjściem, trzeciej z kolei – Julii – nigdy nie otaczał wianuszek adoratorów. Niska i przysadzista, „z małą pulchną twarzyczką i głosem chropawym, z lekka ostrym”, zwykle ubierała się w ciemne suknie. Braki w urodzie Julia nadrabiała jednak niespożytą energią – jej oczy „błyszczały na równi z jej wypowiedziami, a kiedy coś ją poruszyło, robiły się miękkie i czułe”.

Umiała obserwować świat z niezwykłą przenikliwością: najpierw pełne kolorów ulice w Kalkucie, fale Oceanu Indyjskiego w południowej Afryce, i pełne sadzawek, fontann i posągów ogrody Ludwika XVI, w których ukrywała się unikając obowiązkowych lekcji tańca i muzyki. W królewskich pałacach na Wersalu spędziła część dzieciństwa pobierając nauki od babki ze strony matki, żony Antoine’a de L’Etanga, który – jak zanotowała po latach jej wnuczka Virginia Woolf – jako „jeden z paziów Marii Antoniny, towarzyszył monarchini aż do jej śmierci, a gilotyny uniknął jedynie z uwagi na swój młody wiek”.


Z WYJĄTKIEM NIEZWYKŁEGO EPIZODU EDUKACYJNEGO NA WERSALU, gdzie siostry Pattle słuchały raczej rodzinnych historii zamiast zgłębiać wiedzę książkową, ich życie było typowe dla większości dzieci wiktoriańskiej klasy wyższej, których rodziny rezydowały w koloniach Imperium. W wieku trzech-czterech lat oddawane były pod opiekę krewnym w ojczyźnie, by mogły uniknąć tropikalnych chorób i pobierać nauki odpowiednie do statusu społecznego. Właśnie z tego powodu Julia nie wróciła do Indii aż do 1834 roku, skąd prawie natychmiast zmuszona była wyjechać, ze względu na dręczące ją dolegliwości. A, że popularnym miejscem rekonwalescencji wśród ówczesnej arystokracji była słynąca ze sprzyjającego klimatu Afryka Południowa, właśnie tam Julia miała wyruszyć by podreperować nadwątlone zdrowie. Ta podróż zmieniła jej życie. Na Przylądku Dobrej Nadziei poznała Charlesa Haya Camerona, „wyznawcę doktryny Benthama, jurystę i filozofa, postać o wielkiej wiedzy i uzdolnieniach”, członka Rady Kalkuty, przyszłego członka Sądu Najwyższego Indii, który inwestował pieniądze w plantacje kawy na Cejlonie. Nie było wielu bardziej prestiżowych posad, a dla Julii wielu lepszych partii, nic więc dziwnego, że w 1838 roku oboje wrócili do Kalkuty już jako narzeczeństwo. Ona miała wówczas 21 lat, on był 20 lat starszy.

Drugim efektem tej podróży była trwająca całe życie przyjaźń z wybitnym astronomem Sir Johnem Herschelem, który prowadząc obserwacje własnoręcznie skonstruowanymi teleskopami (którym zawdzięczamy między innymi odkrycie Urana), głowił się nad świeżo powstałym procesem fotograficznym. Po powrocie Cameron do Indii, pozostali w kontakcie. W liście z 22 sierpnia 1842 Herschel pisał do Cameron o prawie jednoczesnym odkryciu dokonanym przez Williama Henry’ego Foaa Talbota i Louisa Jacques’a Daguerre’a, przesyłając jej dwadzieścia cztery odbitki – były to pierwsze fotografie, jakie widziała. (…)